Włochy.Sycylia

czwartek, 20 maja 2010

Włochy.Sycylia

Bardzo się obawiałam, że ten wyjazd w ogóle nie dojdzie do skutku, bo zgranie terminów, wyszukanie lotów i ogarnięcie wszystkich spraw pod kątem organizacyjnym udało się dopiero za trzecim podejściem. Ale się udało i na tydzień wylądowałam na Sycylii.
Muszę przyznać, że Sycylia pozytywnie mnie zaskoczyła. Nawet w dużym mieście, jakim jest Katania, jest bardzo zielono, ulice są czyste, pozytywnie. Cała wyspa jest zupełnie inna od tych greckich, na których byłam.

Urzekło mnie wszystko. Najbardziej duży wybór owoców i warzyw o znacznie większych rozmiarach niz te w Polsce. Czereśnie wielkości orzecha włoskiego, ogromne cukinie, cudowne czerwone sycylijskie pomarańcze, wielki wybór pomidorów... mogłabym tak wymieniać bez końca. Dla samych owoców i warzyw chętnie zamieszkałabym na Sycylii. Małe stragany z owocami znajdziemy co kilka kroków, więc jest w czym wybierać. A można wyszperać naprawdę ciekawe rzeczy, na przykład nespolo- połączenie moreli (kolor) i śliwki (kształt) z nutką melona (smak) czy jabłka (struktura). Trudno to opisać, trzeba spróbować:)

Jeśli chodzi o Katanię, miasto zastawione jest do granic możliwości samochodami. Jest ich mnóstwo, stoją wszędzie, jeżdżą jak chcą. Pieszy musi się podporządkować, bo nawet po chodnikach nie da się czasem przejść. W centru jest mnóstwo typowych włoskich budynków, liczne kościoły, duże place. 2 miejsca, które mogłabym polecić to Piazza Teatro Massimo, gdzie znajdziemy lodziarnię z przepysznymi lodami w wielu smakach oraz targ w centrum.

Targ to chyba moje ulubione miejsce w tym mieście. Można tam kupić przeróżne rodzaje ryb, mule, kałamarnice, krewetki czy nawet ślimaki. Obok ryb mnóstwo straganów z owocami i warzywami, sklepiki z serami, mięsem czy piekarenki ze świeżym pieczywem. Prawdziwy raj dla smakoszy jedzenia i osób, które na jedzenie lubią patrzeć.
Odwiedziłam też Taorminę, którą wszyscy zachwalali, jak tylko mogli. To malutka miejscowość, w której napotkamy dobrze zachowany teatr grecki z pięknym widokiem na miasto i wybrzeże. Jest na co popatrzeć. A potem przejść się wąskimi uliczkami pełnymi sklepików, knajpek, kawiarni i lodziarni. Mają tam pyszne cappuccino:)
Trochę wyżej od Taorminy leży Castelmola. Dotarcie do tego miasteczka autobusem to wyprawa dla ludzi o silnych nerwach bowiem droga, którą się jedzie jest niezmiernie wąska, samochody często muszę cofać, by zrobić miejsce dla nadjeżdżających z przeciwka. Gdy już dotrzemy na szczyt, możemy delektować się winem migdałowym podawanym ze skórka z pomarańczy, podziwiając piękne widoki.

Kolejnym miejscem były Syrakuzy. Miasto składa się z 2 części lądowej i położonej na wysepce, która nazywa się Ortigia. Ortigia jest piękna, to miejsce, które podobało mi się najbardziej. Duży plac Piazza Duomo z piękna katedrą św. Łucji czy źródło Aretuzy, gdzie mieszkają białe kaczory i rośnie papirus mają swój urok.
Znów natrafimy na wąskie uliczki pełne sklepików z wyrobami hand made czy ekskluzywnymi produktami spożywczymi. Reszta miasta nie zachwyca - jest raczej nowoczesna i tłoczna, dlatego warto spędzić trochę czasu na wyspie.

13 komentarzy

  1. Wspaniała wyprawa! Odrobina upragnionego słońca w taką deszczową pogodę. Zazdroszczę!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. dla pogody oraz tych owoców i warzyw mogłabym sie tam z miejsca przeprowadzić :) szczęściara :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałaś szczęście, że natknęłaś się na czystą Sycylię.
    Moi znajomi z racji posiadania tam rodziny często tam bywają. Ich opowieści są nieco inne niż Twoje. Słowo brud niestety często przeplata się w tym co opisują.
    A zielono jest tam przez krótki okres czasu. Potem zieleń jest wypalona przez słońce. No ale taki to urok upałów.
    Sama tam póki co nie byłam. Jednak jakoś po wyprawie do Włoch mnie nie ciągnie by odwiedzić i Sycylię.

    Pozdrówka !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę takiej podróży :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dla pogody i tych owoców mogłabym się tam z miejsca przeprowadzić! szczęściara :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubie takie podroze, szczegolnie, ze wreszcie jest cos nie o Tosaknii... Pewnie w nastepnych odcinkach beda rozne smaczne rzeczy stamtad ?
    Hmm, piszesz, ze ogromny wybor warzyw i owocow w porownaniu z tym co mamy w Polsce... Wiekszosc Belgow, z ktorymi rozmawialam a ktorzy byli w Polsce wlasnie czesto mi mowilo, ze w Polsce nie mamy warzyw, albo prawie wcale nie mamy warzyw, albo, ze malo jemy warzyw... Zawsze mnie to denerwowalo, ale po wizycie na tamtejszym targu chyba sie domyslasz o co im chodzilo ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Doczekalam sie wreszcie malej relacji :) Dzieki Korniczku, przez chwile znow poczulam sie tak, jakbym tam byla. Pamietam te wszystkie pysznosci, stragany z warzywami, owocami i owocami morza. Taormine odwiedzilam rowniez (stojac przed naszym hotelem widzielismy wzgorze, na ktorym to miasteczko sie znajduje). Jedynie co nam sie nie podobalo, to jazda samochodem. Wlosi jezdza jak chca i trzeba miec naprawde silne nerwy aby ogarnac ich ruch drogowy :)) Moj M. byl bliski zalamania nerwowego :))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudnie. Piękna podróż. Tyle wrażeń i smaków. Jednego mi tylko brakuje - dalszego ciągu. Mam nadzieję, że nastąpi on wkrótce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anno-Mario, zmiana pogody była dość znaczna - tu lało, tam świeciło słonko i ciepełko. Bardzo relaksuje możliwość zmiany klimatu.

    Ivon, może akurat posprzątali, bo ja spodziewałam się czegoś dużo gorszego. Co do zieleni to pewnie masz rację, przy temperaturze 21-24 stopnie roślinki cudownie sobie żyja, potem już z nimi gorzej w upale. Ale mi sią podobało, trafiłam na idealny moment.

    Isadoro, dziękuję i pozdrawiam również:)

    My, o tak, w pełni się zgadzam.

    Miss_coco, będą przepisy, będą;) a co do warzyw i owoców to w samolocie słyszałam rozmowę Włocha z Polką i ten człowiek mówił, że zajmuje się właśnie sprowadzaniem zieleniny z Polski do Włoch i odwrotnie. Więc może nie jest u nas tak źle:)

    Majko, cieszę się, że przywołałam miłe wspomnienia. Miałam okazję jechać z Włochem samochodem i cały czas zastanawiałam się jak można tak jeździć;) Tam jest zupełnie inna kultura jeżdżenia, nie dziwię się, że macie złe wspomnienia, bo oni nie znają czegoś takiego jak jakiekolwiek zasady prowadzenia samochodu:)

    Lo, myślę, że może się nawet pojawić kilka innych relacji z Sycylii, bo moja przyjaciółka wyjeżdża tem ponownie w styczniu. A narazie dalszym ciągiem będzie pewnie kilka przepisów, które w najbliższym czasie będę chciała wypróbować:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. wspaniale wakacje! zazdroszcze! :-))

    OdpowiedzUsuń
  11. okruchy wspomnień.. cudnie.

    OdpowiedzUsuń

Skrobniesz coś? Dziękuję!