Pasta z fasoli i suszonych pomidorów

niedziela, 4 marca 2012

Pasta z fasoli i suszonych pomidorów

Choć dla mięsożerców może wydać się to dziwne, przejście na wegetarianizm znacznie poszerzyło mój jadłospis. Zaczęłam jeść rzeczy, które wcześniej przemykały w moim menu raz na jakiś czas, zupełnie niezauważalnie i bez echa. Wegetarianizm pomógł mi pokochać wartościowe produkty, które w menu osób odżywiających się w normalny (czytaj: jedzących mięso) sposób występują raczej w roli dodatków i nie pod taką postacią jak u mnie. 
Dlatego też na moich kanapkach często goszczą takie pasty. Powstają one zazwyczaj z potrzeby chwili i jako efekt mojego kombinowania. Staram się przemycać w nich soczewicę, fasolę czy inne cieciorki, jako źródło białka. Dodatki są przeróżne - suszone pomidory, pieczona papryka, pasta tahini, cokolwiek, na co przyjdzie mi ochota. Zapraszam do eksperymentów!
Składniki

Puszka białej fasoli
6 połówek suszonych pomidorów w oleju
1 łyżka oliwy
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki majeranku
sól i pieprz do smaku

Wykonanie jest bardzo proste - wszystkie składniki miksujemy blenderem na mniej lub bardziej gładką pastę (zależnie od upodobań).
 Najlepiej smakuje z ciemnym pieczywem lub z chrupiącymi tostami.

19 komentarzy

  1. Śliczne miseczki. Ostatnio rozsmakowałam się w pastach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Korniczek ukradł mi miseczki. hihi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i jak podamy jeszcze z domowym chlebem to niebo w gębie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Maniu, dziękuję! Ja osobiście pasty tego typu uwielbiam.

    Zu, pożyczyłam do zdjęć;)

    Karolino, wtedy to już rozpusta totalna:)

    OdpowiedzUsuń
  5. niby nic a ile szczęścia daje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pan R. mnie męczy od kilku dni o pastę na kanapki, więc się ugnę chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie piękne zdjęcie! Z chęcią skosztowałabym tej pasty. Ciekawa jestem jak smakuje.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pasta zdobyła moje serce. Podobne rzeczy nauczyłam się jeść na obozie dla wegetarian jakieś dziesięć lat temu ^^ Pasztet z kaszy i warzyw, z ciecierzycy albo pęczaku, dobrze przyprawiony okazał się bardzo smakowity i jakże zdrowy :]

    OdpowiedzUsuń
  9. Sifhata, mi dużo do szczęścia nie potrzeba:)

    Oczko, nie ma lekko z tymi mężczyznami jak męczą;)

    Madziu, dziękuję. Chętnie bym ja cię na tę pastę i nie tylko na pastę zaprosiła:)

    Toczko, o tak, warzywne pasztety to też odkrycie mojego wegetariańskiego ja:)

    OdpowiedzUsuń
  10. lubię takie nietypowe smarowidła do kanapek :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ostatnio często robię różne smarowidła do chleba i z chęcią skorzystam z Twojej propozycji, bo bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  12. przypuszczam, ze ciezko byloby mi byc w pelni wegetarianka, ale staram sie czesto serwowac sobie bezmiesne posilki. Pasty ze straczkow sa swietne na kanapki do szkoly :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam takie same odczucia, co do mojego przejścia na wege ;) Właśnie zostałam wierną fanką Twojego bloga! pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  14. monami, ja też, to smaczne urozmaicenie:)

    aga, bardzo się cieszę, smacznego:)

    Cytrynko, ja nie miałam z tym problemu, bo mięso nigdy nie było moim ulubionym składnikiem diety. A takie pasty to nie tylko do kanapek, super sprawdzają się jako przekąska do krakersów czy grissini:)

    Anonimie, bardzo mi miło, mam nadzieję, że znajdziesz na moim blogu dużo smacznych dań:)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  15. mam bardzo podobne przemyślenia odnośnie wegetarianizmu, odkąd nie jem mięsa więcej eksperymentuję w kuchni i odkrywam nowe ciekawe połączenia.
    A pasta jest, super! sama czasem taką robię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przez 7 lat nie jadłam mięsa i wiem, że można bez niego żyć nie narzekając na brak smaku i różnorodności.
    Pasta jest przepyszna. Często robię podobną:)

    OdpowiedzUsuń
  17. M. dokładnie tak, zgadzam się:)

    Konwalie w kuchni, cieszę się, że Ci się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawa jestem jak smakuje, fajny nowy dodatek do kanapek.

    OdpowiedzUsuń
  19. Aniu, polecam spróbować, robi się ją w mgnieniu oka a zjada jeszcze szybciej;)

    OdpowiedzUsuń

Skrobniesz coś? Dziękuję!