Las w słoiku - GreenBells

poniedziałek, 23 maja 2016

Las w słoiku - GreenBells

Słyszeliście kiedyś o roślinach zamkniętych w szklanych naczyniach? Las w słoiku, bo o nim mowa, to mały ekosystem tworzony jest przez GreenBells, warszawską pracownię. Warto zajrzeć na ich stronę, chociażby, żeby zobaczyć, jakie cuda tworzą! Przyznam, że i ja od razu zapragnęłam mieć jeden i dla siebie, choć do roślin zupełnie ręki nie mam.

rośliny w słoikach

Na czym polega las w słoiku?


Pomysł wziął się z Azji, gdzie taka sztuka zamykania roślin w szklanych naczyniach jest popularna. Specjalny system drenujący i podłoże stworzone z kamyczków i mchu sprawiają, że nasza plantacja nie wymaga wiele uwagi i opieki, spokojnie sobie rosnąc. Trzeba wszystko zraszać wodą kilka razy w tygodniu, raz na jakiś czas zdjąć przykrywkę, by dać roślinkom większy dostęp do powietrza.

Oczywiście rośliny umieszczone w naczyniu zostały starannie wybrane, by pasować do szklanego wnętrza rozmiarem, systemem korzeniowym czy potrzebami, jeśli chodzi poziom wilgotności w słoiku. GreenBells ma je w dwóch rozmiarach - na zdjęciu możecie zobaczyć mniejszą opcję, czyli naczynie wysokości około 30 cm, idealną do postawienia na parapecie czy stoliku. Duży słoik to większe naczynie, z większą ilością roślin, świetna jako dekoracja do postawienia na podłodze.


GreenBells - las w słoiku

Na GreenBells i ich las w słoiku wpadłam zupełnie przypadkiem
. Jakiś czas temu, gdzieś na facebooku mignęły mi zdjęcia ich prac, które oczywiście zachwyciły. Chwilę potem szukałam szczególnego prezentu, bo na okrągłe urodziny dla mojej przyjaciółki i pomyślałam, że to będzie coś odpowiedniego na taką okazję, eleganckiego i trwałego. To był strzał w dziesiątkę, bo taka mała szklarnia robi niesamowite wrażenie.

Ekosystem w słoiku
 

Gdzie kupić las w słoiku? 


Jak trafić do GreenBells? Jeśli będziecie chcieli zobaczyć ich prace na żywo, szukajcie na różnych targach modowych/wnętrzarskich w stolicy. Choć dużo lepiej skontaktować się z nimi mailowo, bowiem ekoststem zamknięty w szklanym naczyniu to dekoracja, która nie może czekać na swojego właściciela i powstaje tylko w ograniczonej liczbie. Twórcy zapraszają do swojej pracowni, ale żeby kupić las w słoiku, trzeba wbić się w określony czas, kiedy akurat gotowa będzie nowa kolekcja, dostępność dekoracji jest bowiem ograniczona.

2 komentarze

  1. Słoje są piękne, ale podejście do konsumenta fatalne.
    Dostałam na urodziny dwa największe słoje (koszt jednego to 300zł). Jeden z nich wygląda cudnie, natomiast drugi od początku był wiecznie zaparowany i pleśniejący w środku. Jeden krzak był chyba chory, bo z każdym dniem coraz bardziej usychał, aż zaczął pleśnieć, ale ok, takie rzeczy się zdarzają, nie miałam żadnych pretensji do sprzedawcy, chciałam jedynie skorzystać z przysługującego nam prawa do reklamacji.
    Napisałam do GreenBells, proszą o serwis słoja. Nie chciałam wymiany na nowy, a jedynie obejrzenie problemu, ewentualne wycięcie chorej roślinki i zastąpienie jej inną, żeby nie zrobiło się w słoju pusto i nie stracił walorów ozdobnych. Nie chciałam robić tego sama, bo zwyczajnie żadna ze mnie ogrodniczka. To naturalne, że rośliny więdną, ale nie kilka dni od zakupu.
    Niestety, po stronie GreenBells trafiłam na ścianę.
    Osoba, z którą mailowałam jak mantrę powtarzała, że „roślinki oddają w bardzo dobrej kondycji”, a wina leży po mojej stronie, bo to normalne, że rośliny usychają i pewnie, źle o nie dbałam. Zasłaniali się dziwną logiką, że "praktyka reklamacyjna w przypadku roślin wygląda inaczej", co tylko pokazuje ich nieznajomość prawa. Wszelkie wady pojawiające się do 6 miesięcy od daty zakupu traktuje się jako istniejące w momencie wydania i dotyczy to roślin tak samo jak innych rzeczy. Już pominę fakt, że zapewniano nas, że kompozycja będzie kwitła i długo żyła. Widać jakość nie idzie w parze z ceną.
    Przesłałam zdjęcia i całą historię choroby, licząc, że się dogadamy. Początkowo byłam bardzo pozytywnie nastawiona, bo słoje są piękne, nie chciałam robić problemu, a jedynie mieć piękną ozdobę. Niestety. Nasłuchałam się jeszcze, że jestem niecierpliwa, niewyrozumiała i zachowuję się jak pępek świata nie rozumiejąc, że mają też innych klientów. Tłumaczyli, że „nikomu nie sprzedają na siłę”, więc de facto, mogłam nie kupować.
    Co śmieszniejsze, mój rozmówca uparcie podkreślał, że ma „naprawdę baaardzo dużo dobrej woli i chęci.” Na koniec dodał, że mimo iż większość klientów „zdaje sobie sprawę z natury rzeczy”, to w akcie wyjątku, z wielką łaską, mogą zmienić moją kompozycję jak dostarczę słój.
    O ile bardzo chciałabym to zrobić to czuję się jak idiotka po tej niesympatycznej dyskusji i ostatnie o czym marzę to wizyta w GreenBells i rozmowa z osobami, które nie rozumieją jak prowadzić biznes i rozmawiać z klientem. Działają wg zasady sprzedane-nie mój problem. Pisanie o dobrej woli absolutnie nie jest tożsame u nich z działaniem w dobrej wierze. Serdecznie odradzam kupowania tych słoi, więcej się można nadenerwować niż nacieszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że podeszła Pani troche źle do problemu. To nie plastik ani sprzęt agd ze coś jak lekko obumiera to reklamacja sie należy. Ja sama mam dwa słoje od GreenBells. W jedynym łącznie obumarło mi 6 łodyżek paprotki, wyciągnęłam je, owszem na chwile zrobiło się puściej, ale dziś, po 1,5 tygodnia, widzę że rodzą sie nowe, w ilości 6ciu, łodyżki. To jest natura, coś obumiera, coś pleśnieje, coś usycha to sie dzieje też na zewnątrz, ale Pani może tego nie widzi zbyt często. Ja przez sprzedawce zostałam zapewniona, że jeśli roślinka umrze, lub będzie wyglądała bardzo źle, to wymieni mi ją. Na bierząco pytam sprzedawce o różne rzeczy bo hej, też nie jestem ogrodnikiem. Co do pary- moje też czasem parują, ale raczej nie, bo muszą być w cieniu. Jednakże czasem po podlaniu się to dzieje- solucją na to jest- wytarcie słoika od wewnątrz...Cóż, jestem pewna że za 2 tygodnie, zobaczy Pani, ze rodzą sie nowe łodyżki/liście, nie wiem co Pani ma, i będzie Pani głupio. Ale szkoda że sprzedawca pewnie o tym sie już nie dowie....

      Usuń

Skrobniesz coś? Dziękuję!